Wilk nieuchwytny

Z Jerzym Holcem, Prezesem Zarządu Emtor – o modraszkach, licie, AGV, geonawigacji oraz kilku innych nowych
i starych tematach z zakresu przyrody i logistyki wewnętrznej – rozmawiał Krzysztof Pograniczny.
 

Krzysztof Pograniczny: Mówią, że Pan poluje… Poluje z aparatem.

Jerzy Holc: To prawda, co mówią.
 

Co najbardziej ciekawego upolował Pański obiektyw?

Trudno powiedzieć, żeby jedno zwierzę było najciekawsze. Są tysiące gatunków, z których wiele charakteryzuje się czymś szczególnym, wartym podpatrzenia przez obiektyw lub ludzkie oko. Zwierzęta, których uchwycenie na zdjęciu wymagało dużego zaangażowania lub zajęło dużo czasu, a w efekcie dało satysfakcję to motyl modraszek arion, ptak lelek i wilk.



A co żyje na toruńskim poligonie, że postanowił Pan napisać o tym i wydać książkę pod swoją redakcją pt. „Przyroda toruńskiego poligonu”?

Pierwsze ćwiczenia artyleryjskie na terenie poligonu toruńskiego odbyły się w roku 1625, można więc powiedzieć, że ten teren ma już blisko 400 lat. Między innymi z uwagi na ograniczony dostęp dla ludzi w tym czasie rozwijało się i utrzymało wiele bardzo dużych siedlisk roślin oraz zwierząt, które znalazły swoje miejsce na tak suchym terenie. Jest to np. wrzos, który tworzy piękne połacie na przestrzeni kilku tysięcy hektarów. Dodatkowo, z uwagi na ogromną powierzchnię poligonu, liczącą ok. 12 400 hektarów, teren ten jest bogaty w wiele gatunków roślin i zwierząt niedostępnych w innych miejscach, a czasami również zagrożonych, znajdujących się w „Polskiej Czerwonej Księdze Zwierząt” i „Polskiej Czerwonej Księdze Roślin”. Stąd miejsce to stanowi doskonałe źródło wiedzy na temat przyrody, które postanowiłem zebrać w jednym miejscu w opracowaniu „Przyroda toruńskiego poligonu”.
 

Czy zainteresowanie przyrodą, które jest w Panu, przekłada się na sprawy zawodowe, strategię Emtoru, coś co dziś nazywają w marketingu zrównoważonym rozwojem?

– Przyroda jest dla mnie ważna od wielu lat. Pozwala mi odetchnąć od bieżących spraw zawodowych i złapać dystans.
 

Nie ma Pan wrażenia, że czasem to, co ludzie robią w firmach, nie licuje z tym, co mówią. Z jednej strony sprzemowa o emiszmniejszeniu ji CO2, a z drugiej kwitnie sprzedaż spalinowych wózków używanych. Z jednaj strony prawimy o elektromobilności, z drugiej kupujemy diesla. Czy na rynku wózków widłowych klienci poszli już zdecydowanie drogą eko i wybierają napęd elektryczny? Jak to się zmienia w ostatnim czasie, czuć taką potrzebę?

W przypadku wózków nowych zdecydowaną większość stanowią wózki elektryczne, obecnie sprzedajemy około 15% spalinowych, podczas gdy 15 lat temu było ich 60%, więc trend idzie ku zmniejszeniu wydzielania spalin przez urządzenia transportu wewnętrznego.
 

Nowe baterie litowo-jonowe wykorzystują pierwiastki ziem rzadkich. Jak rośnie zasób wiedzy w tym obszarze, czy wraz z ofertą tych baterii Emtor myśli nad systemem ich odbioru i zwrotu do producenta w celu recyklingu?

– Na świecie jest kilkadziesiąt firm, które odbierają zużyte baterie, odzyskując surowce, takie jak nikiel, miedź i kobalt. W chwili obecnej prowadzimy rozmowy z przedstawicielami firm zajmujących się recyklingiem akumulatorów litowo-jonowych.


Czy macie już pierwsze wdrożenia tych systemów zasilania? Jakie są opinie i wnioski z ich użytkowania?

- Wprowadziliśmy dość dużą ilość baterii litowo-jonowych na rynek – jest to powyżej 500 baterii w sprzedaży i wynajmie. Na chwilę obecną doświadczenia są bardzo dobre. Klienci chwalą sobie brak konieczności budowania akumulatorowni oraz brak obciążeń dla operatora w postaci wymiany baterii kwasowej w celu jej naładowania. Należy jednak pamiętać, że użytkowanie tego rodzaju baterii wymaga dobrej organizacji pracy i dyscypliny operatorów, żeby przy dużej intensywności pracy wózków wprowadzić ścisły harmonogram ładowania akumulatorów.



Jak wygląda porównanie kosztów względem tradycyjnych baterii kwasowych i ile trwa zwrot z takiej inwestycji?

– Porównywalny stosunek kosztów baterii kwasowej do litowo- jonowej wynosi 4:1. W sytuacji dużej intensywności pracy ten nowszy model akumulatorów może zstąpić nawet kilka baterii kwasowych. W przypadku pracy jednozmianowej okres amortyzacji tej baterii może się wydłużyć do ok. 10 lat.
 

Jeden z dostawców wózków twierdzi, że zmodyfikowano pod nie całą linię wózków i innych baterii w związku z tym już nie sprzedaje z urządzeniami. Czy do elektrycznych wózków Yale baterie litowo-jonowe można zamontować „z marszu”, bez dozbrajania technicznego? Czy tak samo dotyczy to wcześniejszych modeli?

– Do wszystkich obecnie produkowanych wózków elektrycznych Yale można zamontować baterie litowo-jonowe z marszu.
 

Oferujecie system Yale® Vision – rozumiem, że jak ktoś chce, to i w tym przypadku dostanie narzędzie ochrony świata przed nadmierną emisją dwutlenku węgla? Jak na nie spojrzeć w takim duchu i jakich parametrów tam szukać, aby poprawiać ten współczynnik?

Yale Vision to telematyczny system bezprzewodowego zarządzania flotą wózków widłowych. System ten pozwala na efektywne użytkowanie floty, poprawia efektywność pracy operatora, obniża koszty całkowite funkcjonowania logistyki wewnętrznej przedsiębiorstw, co w efekcie przekłada się bezpośrednio na obniżenie emisji dwutlenku węgla. Dane uzyskane Yale Vision pozwalają skutecznie wyeliminować tzw. „puste przebiegi” wózków widłowych, które ewidentnie skutkują niepotrzebną emisją CO2 lub innych szkodliwych substancji w przypadku wózków spalinowych z napędem Diesla czy LPG. Inną funkcjonalnością pozwalającą ograniczać ślad węglowy logistyki przedsiębiorstwa może być chociażby automatyczne (zdalne) wyłączanie wózka w momencie, gdy Yale Vision wykryje brak aktywności w ustalonym czasie.
 

Obserwując ofertę Emtoru, widzę nowe marki: Zallys, Spijkstaal, które utożsamiają pewną zmianę w transporcie bliskim. Czy ten trend w kierunku przewożenia ładunków na bliskie odległości w zestawach transportowych jest bardzo silny i z czego wynika przekonanie, że jeden może więcej niż flota?

Dbając o komfort klientów poprzez udostępnienie jak najbardziej kompleksowej oferty, oprócz marki Yale, oddajemy w ich ręce również specjalistyczne wielokierunkowe wózki widłowe marki Combilift, elektryczne platformy i podnośniki Faraone, jak również ciągniki i holowniki maki Zallys i Spijkstaal z uciągiem do 30 t. Te marki są uzupełnieniem naszej stałej oferty urządzeń do transportu bliskiego.



Rok temu rozmawialiśmy o technologii geonawigacji, którą Yale opracowało wspólnie z firmą Balyo. Czy z tego rozwiązania autonomicznego skorzystali już klienci w Polsce?

- Pełnego wdrożenia jeszcze w naszym kraju nie ma, w chwili obecnej przeprowadzamy testy.
 

Jakich maszyn Yale dotyczy sterowanie nawigacyjne AGV i czy jego montaż jest możliwy tylko w maszynach nowych, czy system może pracować na istniejącej już flocie?

W obecnej chwili na rynku europejskim największe uzasadnienie ekonomiczne do zastosowania sterowania AGV wózkach jest w obszarze transportu poziomego ładunków czy pobierania z przenośników rolkowych linii produkcyjnych, a także w obszarze zestawów milk-run, wykorzystujących ciągniki holownicze z wagonami do zaopatrywania linii produkcyjnych. Dlatego aktualne rozwiązania Yale AGV oparte są na trzech modelach wózków: Yale MO25 – transport poziomy ładunków i kompletacja zamówień; Yale MC10-15 – transport poziomy ładunków z możliwością pobierania różnego rodzaju palet z 2. poziomu; Yale MO50-70T – ciągnik holowniczy do pracy z zestawami wagonów. W praktyce montaż systemu AGV odbywa się tylko na wózkach nowych – fabrycznie do tego celu dostosowanych przez producenta. W teorii byłoby możliwe założenie instalacji AGV do istniejącego już u klienta wózka tego typu, ale koszty znacząco przewyższyłyby te, które są w przypadku maszyny fabrycznie nowej, dlatego takiej procedury po prostu nie stosuje się. W obecnej chwili koncern Yale intensywnie pracuje również nad wprowadzeniem na rynek kolejnych typów wózków w wersji autonomicznej, będą to wózki wysokiego składowania typu reach truck i wózki systemowe do wąskich korytarzy – VNA.


Jak słucham o tych innowacjach, przychodzi mi na myśl takie stwierdzenie, że Pan funkcjonuje na granicy światów natury i kultury. Czy jeden pomaga zrozumieć drugi?

Jeżeli poprzez kulturę rozumiemy również prowadzenie biznesu, powiedziałbym, że oba światy natury i biznesu uzupełniają się wzajemnie – natura daje harmonię i spokój w korelacji z kulturą pobudzającą do działania i aktywności.
 

Dziękuję za rozmowę.
 


Logistyczne Wywiady 2020 (Medialog)

Logistyczne Wywiady - "Wilk nieuchwytny". Wywiad z Jerzym Holcem, prezesem Emtor'u

Dodano 10-02-2020